Nażarłam się

03. Olśnienie Marty, nie pierwsze, nie ostatnie.

Dzień dobry.

Nażarłam się cukru pudru, z płatkami, z chlebem i prosto z miseczki oraz prosto z opakowania, a potem trafiło mnie jedno z tych wspaniałych letnich olśnień „Dziewczyno, co ty robisz, płacz!.. nie jedz, płacz!”.

I uroniłam łzę, naprędce umyłam zęby, po czym nastąpił cud stworzenia.

*

Jak się uwolnisz od tego nałogowego transu, przypomina ci się, kim jesteś i czego chcesz. Że masz tyle fajnych rzeczy do zrobienia. Tak, odcinek „Gry o tron”, spiłowanie paznokci, kąpiel nawilżająco-peelingująca z kawą, masłem shea i glinką smakują dużo lepiej niż cukier puder oraz torba żarcia, po którą udało mi się nie pójść.

Tylko, no, właśnie, trzeba w sobie złamać ten jeden moment.

Pierwsze piwo tej jesieni

02. Marta znowu chowa się przed fajnym życiem

Nie umiem być silna. Jestem sobie przebojowa przez kilka dni, a potem wpadam w ciąg uzależnieniowy.

Nadchodzi jesień.

Dziś, zamiast jogi, na którą czekałam, której chciałam (!), wybrałam płacz, czekoladę i dalsze krzywienie kręgosłupa.

Szybki zerk w lustro, żeby się dobić. Z moich kształtnych pośladków i mięsistych nóg został cellulit i galareta. Brrr. Nienawidzę tego, unikam tych myśli, staram się zapomnieć. Nadal sobie mówię, że nie to jest najważniejsze i że dokądś mnie prowadzi ta droga.

Nieważne, jestem teraz za słaba na duchowe rozkminy. I, niestety, ciągnę się coraz dalej w dół.

*

Gdy wróciłam z Biedronki z dwoma Desperadosami, powiedziałam sobie i wyimaginowanej publiczności: „Marta z alkoholem, jesień nadeszła naprawdę i koniec nadziei”. Tak się motam między tym pragnieniem świadomości, duchowości, spokoju i miłości do siebie a kosmatym żywotem zwyczajnego nieszczęśnika.

I pomyślałam sobie do tego piwa, że tak bardzo chcę być słaba, taka obezwładniona i potrzebująca opieki, że może nie nadaję się na panią swojego losu i że te wszystkie strony obserwowane na facebooku przygniatają mnie do ziemi, bo przecież już dawno nie umiem wrócić do regularnych treningów, nie poszłam nawet na jogę, znowu mam cellulit, nigdy nie będę weganką, piję Desperadosa, nie mam psa ani kota i wysłałam tylko dwa CV, a przecież życie miało być podróżą, przecież miałam siebie bezwarunkowo pokochać i nie wyczekiwać na nową miłość, tylko dać ponieść się na skrzydłach życia.

Ale że może jak będę pod władzą używek, to będę miała wytłumaczenie, dlaczego nie ćwiczę, dlaczego daję się wciągać we flirty z facetami, którzy mi się nie podobają i wpierdalam tony żarcia, które mi nie smakuje.

I może w końcu się poszlajam po jakichś tańcach, bo przez całe lato nie mogłam nikogo namówić albo po prostu wolałam zasnąć o 22:00 i mieć świetny poranek; a teraz będę pijana, a nie trzeźwa i będę udawać kogoś, kim nie jestem.

*
*
*

A może jutro znów będę panią życia.

02b

Matko Bosko, co ja tu robię?

01. Marta biadoli

Ach, tak mnie kusi, żeby jednak zdziałać jakiś blog! Czuję podskórnie, że to moja bajka, ale z drugiej strony..?

– No, jakbyś to nazwała, hm?

Wstyd, strach, poczucie bezsensu? Po co, a kto to będzie czytał? A czy ja umiem? A żenada?

Kurwa! A kto zaczynał od bycia najlepszym?!

Przecież to cały czas do mnie wraca.

Może nie będę blogerką żyjącą z pisania, ale znajdę swoje ukochane zajęcie, zgodne ze mną..?

A może, kurde, będę!

Może to jest ta chwila, ten czas, pamiętasz, pamiętasz, kiedy zaczęłaś robić prawko? Rok temu jakoś. To takie małe rzeczy, phi, prawo jazdy. Ale każdy to przeżywa i dla każdego to jest ulga i sukces. A może i nie, ale tak to mi się jawi.

– Zacznij! Zrób to!

(I po to właśnie będzie ci potrzebne biurko* :D)

„Ale co, uzewnętrznić się? Na fb milczę i w ogóle…”

– No, wymyślasz, kochana, wymówki.

Jestem ciut podekscytowana i oczywiście nie wiem, od czego zacząć.

Wiem, jest tego mnóstwo, ale… czy ktoś z moich znajomych to ma? Czy znam kogoś, kto pisze tyle co ja, kto ma taką potrzebę ekspresji, ale zamyka ją w sobie? Więc jednak nie każdy ma bloga?

Nie wiem, mam sprzeczne uczucia. Ale mam też czas. Jezu, pamiętasz? Pamiętasz, co pisałaś rok temu?

„Jeśli to wszystko się uda**, za rok o tej porze będę realizować jakiś ciekawszy projekt! :) Mogę np. robić kurs instruktorski lub pisać własną książkę, nie wiem.

Będę chodzić i szukać (pasji) :D Czas!!!

Może będę [...]. Albo pisać jakiegoś bloga.”

Jezu, M. Halber, słuchaj! Właśnie odkrywam siebie bez nałogu, naprawdę? Czy to to?

Czy to może ktoś inny jednak?
Zachłyśnięty trzeźwością***?
Blog lifestylowy, Matko Bosko!

Dużo pracy przede mną.
Aparat jakiś tam mam.
Jakieś zainteresowania.
Jezu, ale czy mam coś do powiedzenia?

IMG_20170628_180628

*
**
*** …po to i po odpowiedź na to, czy mam coś do powiedzenia, zapraszam w kolejnych odcinkach tego małego marzenia :)